W części pierwszej dzieła, w których centrum stanął człowiek ze swoim wewnętrznym mrokiem i światłem, ze swoją słabością i siłą. Heroiczna Uwertura Egmont Beethovena oraz wykraczające ponad to, co śmiertelne, dryfujące ponad ziemskim zgiełkiem, dotykajace metafizycznych sfer Kindertotenlieder Mahlera, dziś w poruszającym wykonaniu Agaty Schmidt i naszej orkiestry.
Po przerwie - Czwarta Symfonia Schuberta, choć nazwana przez kompozytora Tragiczną, dziś pełna energii i wewnętrznego światła.
Gorące owacje po koncercie pokazały, że lubimy z muzyką powędrować również tam, gdzie ciemniej, poważniej i trudniej, a jakże wciąż pięknie.
fot. Igor Andruch