Nad całością czuwał maestro Bartosz Pernal, a solistą tego wieczoru był Krzysztof Kiljański – jeden z najbardziej rozpoznawalnych i i ciekawych głosów polskiej sceny rozrywkowej. Kiljański z wyczuciem balansował między jazzową swobodą a estradową elegancją, nadając znanym standardom osobisty rys. Utwory rozsławione przez Raya Charlesa czy Franka Sinatrę zabrzmiały świeżo, a nastrojowa „Mona Lisa” wybrzmiała z wyjątkową delikatnością. Nie zabrakło również polskich akcentów, które publiczność przyjęła z wyraźnym wzruszeniem.
Ten koncert był dowodem na to, że dobra muzyka nie zna granic pokoleniowych ani gatunkowych. Jazz, swing i klasyka spotkały się tu w idealnych proporcjach, tworząc wieczór pełen wdzięku, emocji i muzycznej różnorodności.
Ostatni utwór koncertu – „White Christmas” – pięknie wprowadził nas w przedświąteczny klimat i pozostawił publiczność w pogodnym, ciepłym nastroju.